W poszukiwaniu elfów

Podróże to coś, co kocham najbardziej. Już niedługo czeka mnie wyprawa do miejsca, które zawsze mnie intrygowało i od lat zajmowało pierwszą pozycję na liście miejsc, które pragnęłam odwiedzić.

Odkąd pamiętam podróże dostarczają mi wielu pozytywnych wrażeń. Jestem szczęśliwa na samą myśl o czekających mnie przygodach. Uwielbiam czas przygotowań, przeglądania map i przewodników w poszukiwaniu ciekawych miejsc do zobaczenia, wytyczania tras przejazdu i rezerwowania noclegów. Mam sentyment do każdego miejsca, w którym byłam. Staram się zawsze przywieźć sobie mały drobiazg, który będzie mi o nim przypominał. Świat jest tak piękny i zróżnicowany, że można odkrywać go przez całe życie. Wycieczka czy to bliska czy daleka wzbogaca nas o nowe przeżycia i doświadczenia.

Zbliżająca się podróż ma dla mnie wyjątkowe znaczenie, ponieważ marzę o niej od lat. Dla wielu osób mój wymarzony cel podróży może wydać się nieco niezrozumiały i dziwny. Sama się nad nim wiele razy zastanawiałam i doszłam do wniosku, że chyba chodzi o jego odmienność. Chociaż bardzo lubię śródziemnomorski klimat, upalne dni, ciepłe morze, palmy, gwar w nadmorskich miasteczkach i tawernach, to jednak od wielu lat pragnę zobaczyć wyspę, gdzie średnia temperatura w lecie to 12 stopni, na której latem słońce nie zachodzi, a zimą nie wschodzi. Pogoda zmienia się tam co pięć minut, często wieje silny wiatr i pada deszcz. Jadąc tam w czerwcu zamiast zabrać ze sobą letnie sukienki muszę zaopatrzyć się w dobry sztormiak, ale mimo to zabieram też strój kąpielowy. W tym wyspiarskim kraju mieszka niewiele ponad 300 tysięcy osób mówiących w dziwnym języku, a Polacy stanowią tam największą mniejszość. Nie ma palm tylko lodowce, wulkany, gejzery, gorące źródła i wodospady. Panuje tam iście księżycowy krajobraz, który często wykorzystywany jest w filmach, tj, mój ulubiony „Sekretne życie Waltera Mitty“, ale też w „Grze o Tron“, „Prometeuszu“ i nowej części „Gwiezdnych Wojen”.

TAK, TO #ISLANDIA!

Już od kilku miesięcy przygotowuję się do tego wyjazdu, przede wszystkim zbierając praktyczne informacje na temat wyspy i panujących tam zwyczajów. Dowiedziałam się też już kilku ciekawostek, które mam nadzieję uda mi się zweryfikować będąc na miejscu. Czy wiedzieliście, że:

  • na Islandii mieszkają elfy…
  • największym przysmakiem Islandczyków jest zgniły rekin…
  • najtańszym i polecanym daniem na wyspie jest pylsur, czyli hot-dog…
  • od 60 lat Islandczycy zajadają się polskimi wafelkami Prince Polo…
  • na Islandii znajduje się około 130 wulkanów w tym 15 aktywnych…
  • żyje tam dwa razy więcej owiec niż ludzi…
  • wszyscy zwracają się do siebie po imieniu…
  • w sklepach można kupić banany, które uprawiane są na Islandii…
  • spożywa się tam najwięcej ryb – 91 kg rocznie na mieszkańca…
  • Święty Mikołaj przychodzi do dzieci na Islandii każdego roku aż trzynaście razy – codziennie, od 12 do 24 grudnia…

Myślę, że jeszcze wiele rzeczy mnie tam zaskoczy :) Mam nadzieję, że już niedługo będę mogła podzielić się z Wami moimi wrażeniami z podróży. Póki co odwiedzajcie naszego Instagrama, postaram się wrzucić tam parę fotek z wyjazdu…

Ahoj przygodo!

xoxo Marta

Share on Facebook
  • Majka

    Ja tez widzialam elfy ?